| Wrocławski Krwiaczek na tropie czyli Wampiriada na Uniwersytecie Wrocławskim | ||||
|
|
Szanowni Krwiodawcy i Krwiodawczynie! Przyszliście, zobaczyliście, krew oddaliście. Mróz, deszcz, korki, kolokwia – nic nie było Wam straszne! Staliście w kolejkach w ciągu 3 dni przez 15 godzin i nie narzekaliście. Byliście pełni zapału, za co dziękuję Wam ja, Krwiaczek, razem z NZS-aiakami, bo ukłuć się dało aż 250 osób. Nasz specjalny test przeszło 197 osób i to oni dostąpili zaszczytu ułożenia się na wygodnej leżance i ściskania piłeczki w dłoni. Szczególną chęcią rozlania krwi wykazali się studenci, którzy przyszli na Wydział Prawa, Administracji i Ekonomii – aż 76 osób pokazało, że nie boi się strzykawki! A wierzcie mi, igły lękają się nawet najstarsze z wampirów! Na wszystkich wydziałach zebraliśmy 98,5 litra krwi. Zapewniam, że wykorzystamy ten szlachetny płyn w najlepszy możliwy sposób. O Waszym godnym zachowaniu świadczą także 444 czekolady przekazane dla dzieci z domu dziecka – podarowaliście im ponad pięćset uśmiechów (musicie wiedzieć, że na widok czekolady kokosowej maluchy uśmiechały się podwójnie, a nawet potrójnie!). Rozdaliśmy Wam aż 230 koszulek, setki gadżetów i wejściówek, a Wy w zamian uszczęśliwiliście mnóstwo ludzi. Gdybym nie był martwy, na pewno poczułbym ciepło w sercu na myśl o tym, czego dokonaliście. Na ten czas damy Wam odpocząć, ale nie martwcie się – wrócimy na Uniwersytet już z pierwszymi wiosennymi podmuchami wiatru, przynosząc nowe nagrody i nowe wyzwania. A jeśli zatęsknicie za nami wcześniej? Cóż, jesteśmy wampirami z Wrocławia, na pewno się spotkamy. Co powiecie na Politechnikę Wrocławską w styczniu? Krrrwiście pozdrawiam,
|








